wtorek, 20 marca 2012

Wiedźma.com.pl - Ewa Białołęcka

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2008
Ilość stron: 360
Ocena: 5/6

Jak wiadomo nie od dziś, wszystko co ma wiedźmę w tytule lub treści musi zostać przeze mnie przeczytane. Było więc tylko kwestią czasu, kiedy i „wiedźma.com.pl” trafi w moje ręce. I wreszcie trafiła, za sprawą Włóczykijki. Nie było żadnych rozczarowań ani zaskoczeń, spodziewałam się dobrej, polskiej, wiedźmowatej fantastyki i taką dostałam!

Reszka jest typowo miejskim stworzeniem, uzależnionym od Internetu i innych osiągnięć cywilizacji. Samotnie wychowuje kilkuletniego syna, mieszka kątem u rodziców i cierpi na chroniczny brak środków finansowych. Pewnego pięknego dnia dostaje wiadomość o spadku. Okazuje się, że jakaś nieznana ciotka zostawiła jej dom. Reszka już nawet zaczęła się trochę cieszyć, bo pojawiła się opcja normalnego domu dla jej syna. Jedzie więc do tajemniczej Czcinki, której nie ma nawet na mapie. A tam zastaje starą chałupkę, bez takich nowoczesnych sprzętów jak lodówka czy pralka, oraz – o zgrozo! – bez Internetu. Jest za to dziwny bunkier w sypialni i dziwni mieszkańcy, którzy sprawiają wrażenie, jakby bali się nowej sąsiadki. A to dopiero początek atrakcji, jakie ma do zaoferowania zmarła ciotka, która jak się okazuje, była wiedźmą. I wszystko wskazuje na to, że Reszka przejęła jej zdolności. Sprowadzi to na nią masę kłopotów, ale jak się szybko przekonamy – nie wystarczy kilka duchów żeby ją przestraszyć.

Reszka wzbudza sympatię już od pierwszych stron. Swoim sposobem bycia i poczuciem humoru sprawia, że nie raz przyjdzie nam wybuchnąć śmiechem w trakcie lektury. Rozrywki dostarczą nam też jej doświadczenia z miejscowymi duchami, magią i przysłowiowymi trupami w szafie. Powieść pochłania czytelnika bez reszty i stwierdzenie, że z nią zdradzicie nawet swój komputer jest jak najbardziej zgodne z prawdą. Nie sposób się od niej oderwać.
Autorka świetnie poradziła sobie z tą historią, i mam nadzieję, że kiedyś będzie miała ochotę powrócić do Czcinki. Jestem bardzo ciekawa, co tam słychać u bohaterów.

Kiedyś Archer napisała do mnie list na temat tej książki. Zadała mi wtedy pytanie, czy jako mała dziewczynka chciałam być księżniczką czy może raczej wiedźmą. I może dokładnie tego nie pamiętam, bo jednak dzieckiem byłam lata temu, ale jestem pewna, że będąc małą dziewczynką powiedziałabym, że wiedźmą. Bo historie, w których żyli długo i szczęśliwie wydawały się takie nudne. Zdecydowanie wolałam czytać o Merlinie i innych czarnoksiężnikach.
Dlatego z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu, kto wybrałby tę bardziej magiczną wersję życia. Bo u Ewy Białołęckiej czarownica nie biega w długiej szacie, kapeluszu i z różdżką. Jej życie i problemy są do bólu normalne [no może poza duchami biegającymi po podwórku], tylko sposób w jaki może sobie z nimi radzić jest dość niezwyczajny.
Ta książka zdecydowanie powinna wędrować dalej, choćby po to, żeby poprawiać humory po ciężkim dniu i odciągać od szarości dnia codziennego ;)

Książkę miałam przyjemność przeczytać dzięki akcji Włóczykijka.

18 komentarzy:

  1. Czuję się całkowicie zachęcona, lubię powieści ze sporą dawką humoru, więc ta książka to dla mnie pozycja obowiązkowa ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marcepankowa - W takim razie ustawiaj się do kolejki w Włóczykijce :)

      Usuń
  2. Mam ją w planach, ale nie mogłam nigdzie na razie zdobyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alannada - Zapisz się w Włóczykijce :)

      Usuń
  3. Ja chcę wiedźmę !!!! Uwielbiam wszelakie książki z czarownicami czy wiedźmami w roli głównej, a do tego dodać dużą dawkę humoru i jestem nad wyraz szczęśliwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toska82 - Ja mam tak samo :) Teraz czytam tego nowego Merlina :) A poza tym uwielbiam serię z Matthew Swiftem :) Ale ogólnie dużo tych książek o magii, które czytałam ;D
      Do wiedźmy się możesz we Włóczykijce zapisać :P

      Usuń
  4. Książkę na pewno przeczytam :)
    A ja jak byłam dzieckiem nigdy nie myślałam o tym, żeby zostać księżniczką... zawsze napatoczyły się jakieś ciekawsze postacie- agentki, X-meni i oczywiście postacie z Dragon Balla jak Bulma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaczytana-w-chmurach - To Ty byłaś dzieckiem trochę później niż ja ;D Pewnie jakieś kilka lat :) Ale wiem o czym mówisz, ja też miałam swoje kreskówki :)

      Usuń
  5. Przyłączam się do opinii, że "Wiedźma" to przyjemna odskocznia od codziennego ponuractwa. Fajnie się czytało, żadne tam arcydzieło, ale taka krotochwilna lektura. Też są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka - Ja takie bardzo lubię :) Szczególnie jeśli jest to fantastyka :)

      Usuń
  6. O książce słyszałam masę przychylnych opinii i po prostu muszę po nią sięgnąć. Zapowiada się obiecująco i mam nadzieję, że i mnie przypadnie do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gabrielle - Bo to po prostu fajna książka jest, dlatego dobre opinie :) Sięgaj, jak najbardziej :) Zawsze możesz skorzystać z Włóczykijki :)

      Usuń
  7. Mnie też bardzo się podobało: lekkie, przyjemne i śmieszne czytadło :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Na chwile obecną mam dość fantastyki, ale chętnie polecę tę ksiązke mojej koleżance, która gustuje w tego typu gatunku.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cyrysia - Ja fantastyki nigdy nie mam dość ;D Ale polecaj, polecaj :)

      Usuń
  9. Ależ mi teraz narobiłaś apetytu na nią:D

    OdpowiedzUsuń