piątek, 9 grudnia 2011

Królestwo czarnego łabędzia - Lee Carroll

Tytuł oryginału: Black Swan Rising
Cykl/Seria: Królestwo czarnego łabędzia
Tom: 1
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 400
Ocena: 4.5/6

Garet James żyje w Nowym Jorku, gdzie wspólnie z ojcem prowadzi galerię sztuki oraz zajmuje się wyrobem biżuterii. Zwyczajne życie, zwyczajne problemy. Do czasu, aż przez przypadek trafia do sklepu z antykami prowadzonego przez miłego staruszka. Staruszek ten prosi ją, żeby otworzyła dla niego szkatułkę. Za drobną opłatą oczywiście. Ot, zwyczajna biznesowa propozycja, któż by odmówił? Szybko się jednak okaże, że zabranie szkatułki to był wielki błąd. Miasto zaczyna się zmieniać, dzieją się dziwne rzeczy, a Garet nic z tego nie rozumie. Będzie musiała uwierzyć i zmierzyć się ze światem, o którego istnieniu nie miała pojęcia. I nie będzie to łatwe zadanie.

Przyznam się bez bicia - tę książkę chciałam przeczytać tylko dlatego, że akcja dzieje się w Nowym Jorku, a moja miłość do tego miasta nie zna granic. Nie miałam jakichś specjalnych oczekiwań co do fabuły, więc bardzo się ucieszyłam, kiedy po rozpoczęciu lektury okazało się, że jest to naprawdę dobra historia. Zaczęłam czytać i już na początku dostałam tajemniczy sklep, staruszka i szkatułkę. Już to dawało nadzieję na dobre urban fantasy z magią w tle. Potem jest jeszcze lepiej, bo pojawiają się dybuki, wróżki, smok, a nawet sam John Dee. W tym momencie byłam już naprawdę oczarowana, przecież dostałam w jednej książce wszystko to, co najbardziej lubię w urban fantasy, więc z zapartym tchem śledziłam wydarzenia. Do czasu, aż na scenę wkroczył Will Hughes. Ta postać była dla mnie wielkim rozczarowaniem. To znaczy nie sama postać, bo tajemniczy mężczyzna, którego intencji nie znamy zawsze w powieści się przyda. Rozczarowało mnie tylko to, kim okazał się Will. Taka dobra historia, tak dobrze i w miarę oryginalnie przedstawiony świat nadnaturalny, a tu bach – pojawia się Will, poznajemy jego tajemnicę i to jest takie banalne, proste i oklepane, że aż boli. Cóż, jak widać nie może być idealnie. Mimo, że nadal z zainteresowaniem śledziłam losy bohaterów, to jednak ten fakt cały czas mnie niemiłosiernie drażnił i odbierał trochę przyjemności, którą czerpałam z lektury. Jeśli już jestem przy rzeczach drażniących, to Garet też czasami mnie irytowała. Dorosła kobieta, a czasami zachowywała się tak głupio i naiwnie...

Pomysł na fabułę może niezbyt oryginalny, bo w końcu ile już czytaliście historii o kimś, kto całe życie przeżył w błogiej nieświadomości, aż nagle nadszedł TEN dzień, nasz Ktoś musiał przyjąć do wiadomości, że nie jest zwykłym człowiekiem i uratować świat? No właśnie… A jednak sztuką jest stworzenie z czegoś, co już nie raz widzieliśmy nowej historii, która mimo lekkiej wtórności wciągnie nas w świat przedstawiony  i nie wypuści do ostatniej strony. I z „Królestwem czarnego łabędzia” tak właśnie jest. Ciekawa i wciągająca historia, ciekawi bohaterowie, ciekawy świat – to wszystko zapewni nam godziny rozrywki z dala od szarej rzeczywistości, a przecież o to właśnie chodzi.
Podsumowując. Mimo, że nie jest idealnie - czasami akcja jest przewidywalna do bólu, no i ten Will… - polecam moi drodzy! Zapewniam, że mimo wad, każdy miłośnik urban fantasy miło spędzi czas i będzie zadowolony.

Ksążkę otrzymałam od wydawnictwa Prószyński i S-ka

13 komentarzy:

  1. Słyszałam o niej wiele dobrego, ale jakoś nie umiem się na razie do niej przekonać. A tak z ciekawości skąd się wzięło uwielbienie do NY?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czeka na półce i niedługo sie za nią wezmę :) Cieszę, że mimo wszystko nie jest zła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ma przepiękną okładkę :) również lubię nowojorskie klimaty i chętnie bym ją przeczytała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja się raczej nie skuszę ale bratanicy pod choinkę ją planuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakoś mnie do tej książki nie ciągnie, urban fantasy to chyba nie moje klimaty. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napewno w przyszłości przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam już kilka niepochlebnych recenzji. Dlatego raczej nie przeczytam. Mam masę innych fajnych.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wydaje się zachwycająca,więc raczej sobie odpuszczę;) Jest wiele ciekawszych i bardziej wartych przeczytania książek.

    OdpowiedzUsuń
  9. I co ma począć biedny czytelnik, skoro co recenzja to inna opinia? xD

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem dlaczego jakoś mnie ona nie pociąga. Ale przez Ciebie chyba zmienię zdanie!:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie tak książka pociąga bardzo. Również czytałam wiele niepochlebnych recenzji ale wolę się przekonać sama. Do tego zachwycająca okładka!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Intryguje mnie zarówno okładka jak i przeczytane recenzje tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Popieram ;) Fajnie się czyta ale zbytniego szału nie ma. Jednak po kontynuację sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń