wtorek, 2 kwietnia 2013

Ostatni Smokobójca – Jasper Fforde

Tytuł oryginału: The Last Dragonslayer
Cykl/Seria: Kroniki Jennifer Strange
Tom: 1
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 320
Ocena: 5/6

„Przepis na Smokobócję:
Do koncepcji świata rodem z Harry’ego Pottera dodać szczyptę humoru à la Pratchett, całość zamieszać ze zwrotami akcji z powieści Agathy Christie. Następnie dusić na smoczym ogniu w sosie z klimatu Wysp Brytyjskich.”

Takim opisem na okładce zachęca nas wydawca do sięgnięcia po książkę „Ostatni Smokobójca”. Normalnie na mnie podziałałoby to odstraszająco, bo bardzo nie lubię, kiedy zachęca się czytelnika porównaniami do innych, bestsellerowych tytułów. Ale w tym wypadku przeważył Smokobójca w tytule. Ja nie przejdę obojętnie obok czegoś, co jest związane ze smokami, nie ma takiej opcji!

Jennifer Strange przyszło żyć w ciężkich czasach, gdzie magia bardzo osłabła i straciła na splendorze. Kiedyś potężni czarnoksiężnicy za pomocą czarów mogli dokonać niemal wszystkiego, niestety XXI wiek nie jest dla nich łaskawy i dziś nadają się co najwyżej do usuwania kretów z ogródka, a na latających dywanach rozwozi się pizzę. Energia magiczna wydaje się być na wyczerpaniu, więc i możliwości czarodziejów już nie te.
Jednak niespodziewanie wszystkich jasnowidzów w okolicy nawiedza bardzo wyraźna wizja, a moc magiczna rośnie z każdym dniem. Może mieć to związek z przepowiedzianą śmiercią ostatniego smoka, oraz mianowaniem Jennifer na Smokobójcę. Odnaleźć się w tym całym bałaganie może tylko nasza główna bohaterka, niestety ma na to coraz mniej czasu, a coraz więcej pytań się przed nią piętrzy. Działać trzeba szybko, bo przepowiedziane niedzielne południe zbliża się wielkimi krokami. Czy ostatni smok naprawdę musi umrzeć? Tego dowiecie się w trakcie czytania.

Dla szesnastoletniej Jennifer nie jest to łatwy czas. Odkąd kilka lat temu przeniosła się z sierocińca do instytutu magii Kazam zajmowała się papierową robotą związaną z rzucaniem czarów. Jednak jakiś czas temu zarządca tego całego kramu zniknął i obowiązki szefa spadły na nią. Nie jest łatwo, ale daje sobie radę. Pociesza się myślą, że kiedy skończy osiemnaście lat, będzie wolna. Sprawy komplikują się, kiedy zostaje mianowana Ostatnim Smokobójcą. Więcej obowiązków, to ostatnie czego było jej trzeba, ale nie zamierza wymigiwać się od ich wypełnienia. Powiem Wam, że od pierwszych stron czułam do Jennifer ogromną sympatię i tak zostało już do końca książki. Jasne, ktoś powie, że bohaterka, jakich wiele było przed nią. Nastolatka, nagle odnajdująca swoje powołanie, która, mało tego, okazuje się ostatnim dobrym i prawym człowiekiem na tym świecie. Może i tak. Gwarantuję Wam jednak, że w trakcie lektury nie czuje się żadnej wtórności, nie ma wrażenia, że przerabiało się to już milion razy. Jest za to świetna rozrywka i dużo dobrego humoru. Są też bardzo wyraziści bohaterowie, z bandą ekscentrycznych magów na czele. No i jest Kwarkostwór, przesympatyczne stworzenie, które budzi postrach wszędzie, gdzie się pojawi. Zupełnie nie wiem dlaczego ;) (no spójrzcie na okładkę, jakie to miłe stworzonko).

Pisana lekkim i dosyć prostym językiem powieść młodzieżowa, ale nie lękajcie się Wy, którzy młodzieżą już nie jesteście. Ja też nie jestem, a jednak bardzo miło spędziłam czas towarzysząc Jennifer w jej przygodach.
Urzekło mnie wymieszanie czasów, kiedy magia była w rozkwicie z czasami obecnymi. Przykładem wspomniane już wcześniej rozwożenie pizzy latającym dywanem. Mamy królestwa, wojsko, smoki, magię, a to wszystko świetnie odnajduje się i współgra z naszymi czasami. Autor pokusił się też o wytknięcie kilku wad, którymi grzeszy ludzkość od zawsze. Chciwość tak wielka, że przewyższa wszystkie inne wartości. Żerowanie na cudzym nieszczęściu. To, jak media robią nam z mózgów sieczkę. I jak w pięć sekund stać się celebrytą. Bardzo dobrze, panie Fforde, bardzo dobrze. Jeśli tak umiejętnie potrafi pan wbijać szpile, na dodatek robi pan to z takim humorem, to ja proszę o jeszcze! Zdecydowanie polecam każdemu miłośnikowi fantastyki, oraz wszystkim, którzy chcieliby się przekonać, jak mógłby wyglądać nasz świat, gdyby istniała na nim magia ;)



środa, 20 marca 2013

Percepcja – Miroslav Žamboch

Tytuł oryginału: Visio in Extremis
Cykl/Seria: Fantastyczna Fabryka
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 480
Ocena: 5/6

O Žambochu dużo słyszałam, jednak dopiero teraz, przy okazji wydania u nas „Percepcji” miałam okazję zapoznać się z jego twórczością. W sumie nie wiedziałam, czego się spodziewać, na szczęście autor rozjaśnił mi to już na pierwszych stronach: dużo wampirów, dużo krwi i morze trupów. I ja tego wcale nie uważam za wadę.

Praga przygotowuje się na szczyt G8, z czym wiąże się niemałe zamieszanie. W końcu nie codziennie głowy najbardziej wpływowych państw zbierają się w jednym miejscu. Jednak nie tylko przywódcy świata ludzi planują spotkanie w czeskiej stolicy. Wampir Mathias, który od wieków mieszka w tym mieście, zauważa, że niepokojąca ilość jego pobratymców i ich sług pojawia się na jego terenie. I nie są to podrzędni krwiopijcy; sami Wielcy Mistrzowie wampirzych klanów, z Tizokiem na czele, kręcą się po jego podwórku. I wszyscy chcą go zabić. Albo przynajmniej torturować. Cóż może zrobić taki samotnik, jak Mathias, mając przeciw sobie setki wampirów, a po swojej stronie jedynie starego znajomego, w dodatku człowieka? Najbezpieczniej byłoby wziąć nogi za pas, ale bohater ma odmienne zdanie, mimo iż zdaje się znajdować na straconej pozycji. Jednak niespodziewanie odkrywa w sobie zdolności, o których wcześniej mógł tylko pomarzyć. A więc szable w dłoń (no, w tym przypadku miecze w dłoń) i do dzieła. Gwarantuję, że będzie się działo!

Zapraszam Was do Pragi, jakiej nie znacie. Tutaj zobaczycie ją od tej mrocznej strony: ciemnych uliczek, w które lepiej nie zapuszczać się po zmroku, barów, do których lepiej nie zabłądzić i szemranych interesów. A między tym wszystkim zwykli obywatele, którzy nie zdają sobie sprawy, że wielcy tego świata mają plany, które nikomu nie wyjdą na dobre. Tylko jeden wampir chce się im przeciwstawić i jest bardzo zdeterminowany, żeby powstrzymać tę jakże niebezpieczną machinę, zanim się na dobre rozpędzi.
Pierwsze co rzuca się w oczy w trakcie lektury – zawrotna akcja. I mówiąc zawrotna, naprawdę mam na myśli "pędząca z prędkością światła". Tutaj, drogi czytelniku, nie ma czasu na odpoczynek. Tak to bywa, kiedy za każdym rogiem czyha ktoś, kto chce Cię skrócić o głowę.
Druga rzecz – ilość zgonów na stronę. Nie wiem, czy kiedykolwiek czytałam książkę, w której trup ściele się aż tak gęsto. Nie ukrywam, że na początku byłam w lekkim szoku, ale kiedy już przywykłam do „widoku” krwi i zwłok, czytało mi się  zdecydowanie lepiej. Nie potrzebowałam też zbyt dużo czasu, żeby wciągnąć się w tę historię na dobre. Przypuszczam, że duży wpływ na to miał fakt, iż przez większość czasu razem z Mathiasem błądzimy we mgle i tak naprawdę nie wiemy, o co w tym wszystkim chodzi. A chęć rozwikłania tajemnicy nie pozwala nam się od książki oderwać.
Przyznam też, że naprawdę miło było znowu mieć w ręku książkę, w której wampiry wzbudzają lęk, są żądne krwi, a jedyne o czym myślą, to zaspokojenie własnych pragnień. Od jakiegoś czasu to dość niespotykane zjawisko.
Na uznanie zasługuje też sposób, w jaki autor opisuje sceny walki. Widać, że wie, o czym mówi, a dzięki temu Mathias i jego miecz podczas walki radzą sobie znakomicie, praktycznie stanowią jedność. Naprawdę, bardzo realnie to wszystko wypada. Może dla kogoś taka krwawa jatka bez przerwy to za dużo, ale ja tam jestem pod wrażeniem.

Cóż jeszcze mogę powiedzieć? Polecam, zdecydowanie! Jest to świetna lektura dla każdego miłośnika fantastyki. Nudzić nie będziecie się na pewno, Žamboch zapewnia tyle wrażeń, że może się Wam zakręcić w głowie ;)

wtorek, 12 marca 2013

Mój bohater Dreszcz – pobierz za darmo nowe opowiadanie Ćwieka



Wydawnictwo Fabryka Słów z radością informuje, że już od dziś każdy może otrzymać za darmo nowe opowiadanie Jakuba Ćwieka - MÓJ BOHATER DRESZCZ. A.K.A.  SPELLBOUND w formie  e-booka.
Opowiadanie wprowadza w klimat najnowszej książki zatytułowanej Dreszcz, która będzie miała swoją premierę 20 marca.
Publikację zilustrował siedmioletni syn Jakuba Ćwieka – Samuel.
Zapraszam do pobierania opowiadania.
http://www.szortal.com/node/2648