Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sara Shepard. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sara Shepard. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 listopada 2013

Pretty Little Liars. Sekrety- Sara Shepard


Tytuł oryginału: Pretty Little Secrets
Cykl/Seria: Pretty Little Liars
Tom: 4.5
Wydawnictwo: Otwarte
Oprawa: miękka
Rok wydania: 20
13
Ilość stron: 450
Ocena: 4/6

„On wie, kiedy zasypiasz,
Wie, kiedy budzisz się,
Wie, gdy okropnie broisz.
Błagam, zachowuj się!”
Fragment piosenki Santa Claus Is Coming to Town

Jakiś czas temu zastanawiałam się, czy zostaną u nas wydane te części PLL, które są jakby uzupełnieniem do serii. Oto i odpowiedź. Dzięki wydawnictwu Otwarte, w Wasze ręce trafiają „Sekrety”. Chronologicznie wydarzenia są umieszczone po czwartym tomie, ale nie stwarza to czytelnikowi problemu, ponieważ wydarzenia opisane w książce są zupełnie niezależne od pozostałych tomów. Co prawda jeśli ktoś jest na bieżąco z serią, czyli myślami przy tomie jedenastym, to czeka go mała wyprawa w przeszłość, ale powiem Wam, że jest to nawet przyjemne. To, co w naszej pamięci zostało zatarte, pani Shepard na bieżąco przypomina, więc naprawdę można czytać bez obaw.

Specyficzne w tym tomie jest już samo prowadzenie fabuły. Przyzwyczailiśmy się, że historie czterech przyjaciółek przeplatają się ze sobą przez całą książkę. A tu niespodzianka. „Sekrety” podzielone są na cztery części i każda dotyczy tylko jednej z dziewczyn. Ogólnie wszystkie cztery historie rozgrywają się w okolicach Bożego Narodzenia, ale każda jest odrębną opowieścią i dziewczyny nawet nie mają wtedy ze sobą kontaktu.
„Słodki sekret Hanny” to, jakżeby inaczej, problemy z chłopakiem, popularnością, niedawno nabytą siostrą i zrzuceniem kilku kilogramów. Chciałabym powiedzieć, że poczynania Hanny mnie zaskoczyły, ale tak nie było. Co prawda czytałam o jej przedświątecznych przygodach z zainteresowaniem, ale mimo wszystko to było takie dla niej typowe!
Dużo lepiej przedstawia się „Słodki sekret Emily”. Em dla odmiany potrafiła mnie zaskoczyć, i to bardzo! Zostaje wmanewrowana w pracę jako Święty Mikołaj w centrum handlowym, żeby zdemaskować wandali niszczących w okolicy świąteczne dekoracje. A jak najlepiej poznać wszystkie plany wandali? Stać się jednym z nich! Oj, powiem Wam, że Emily w tym roku zdecydowanie nie zasłużyła na prezenty od Mikołaja ;)
„Słodki sekret Arii” na początku nie zapowiada się dobrze, bo – a jakże – dotyczy problemów sercowych. Jednak wraz z pojawieniem się na progu dawnego chłopaka z Islandii cała sprawa nabiera rumieńców i robi się naprawdę ciekawie. Jak na tak inteligentną dziewczynę, Aria zdecydowanie bywa za bardzo naiwna i lekkomyślna.
„Słodki sekret Spencer” to też nic innego, jak kolejny chłopak, na którego ostrzy sobie pazury Spence. Niestety nie tylko ona. I tutaj znowu na scenę wkracza niezdrowa rywalizacja między siostrami, która dla niektórych skończy się bardzo nieprzyjemnie.
I oczywiście nie może zabraknąć też A. Jednak tym razem A. tylko obserwuje. I zbiera informacje, które bardzo mogą się przydać w przyszłości.

Ogólnie książkę odebrałam bardzo pozytywnie. Lubię takie dodatki do serii, które na chwilę odrywają nas od głównych wydarzeń i dzięki temu pozwalają lepiej poznać bohaterów. W przypadku PLL wydaje nam się, że po jedenastu tomach znamy dziewczyny jak własną kieszeń, a tu niespodzianka! Nie zapominajcie, że nasze kłamczuchy mają jeszcze wiele sekretów, które A. chętnie ujawni.
Najbardziej przypadła mi do gustu historia Emily, to pewnie dlatego, że jako jedyna nie krążyła wokół problemów sercowych. Ale to nie znaczy, że pozostałe były złe. Myślę, że każdy fan PLL poczuje się usatysfakcjonowany, szczególnie, że zbliżają się święta i pani Shepard wprowadza nas tutaj w bardzo świąteczny klimat ;) Tylko niech Wam nie przyjdzie do głowy zaczerpnąć pomysłów od naszych ulubionych kłamczuch, bo wtedy możecie mieć pewność, że Mikołaj nie odwiedzi Was w tym roku ;)

http://otwarte.eu/

sobota, 9 listopada 2013

The Lying Game. Gra w kłamstwa - Sara Shepard

Tytuł oryginału: The Lying Game
Cykl/Seria: The Lying Game
Tom: 1
Wydawnictwo: Otwarte
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 296
Ocena: 5/6

„Jesteśmy tym, kogo udajemy,
I dlatego musimy bardzo uważać, kogo udajemy”.
K. Vonnegut, Matka noc, tłum. L. Jęczmyk


Niech rozpocznie się Gra w Kłamstwa! Zaręczam Wam, że będziecie zdziwieni, jak w dzisiejszych czasach bawią się znudzone, bogate nastolatki.

Z książkami Sary Shepard mam to szczęście/nieszczęście (zależy jak na to spojrzeć), że zawsze najpierw oglądam serial na podstawie jej serii książek a dopiero potem doczekam się polskiego wydania. O ile przy PLL jeszcze jakoś mniej więcej akcja szła podobnie, to TLG różni się diametralnie, dlatego pierwsza część serii zaskoczyła mnie zupełnie. Kto serial oglądał, ten różnice wyłapie już na samym początku.

Emma miała dość  ciężkie życie, od dziecka tułała się po rodzinach zastępczych, nigdzie nie zagrzała na dłużej miejsca. Zawsze marzyła o rodzinie, takiej prawdziwej, z mamą, tatą i wspólnymi posiłkami. Zawsze też, gdzieś w głębi duszy wiedziała, że te marzenia nigdy się nie spełnią. Aż krótko przed swoimi osiemnastymi urodzinami trafia w sieci na filmik, gdzie ktoś dusi dziewczynę, która wygląda identycznie jak Emma. Po pierwszym szoku postanawia działać i dzięki wszechwiedzącemu facebookowi, odnajduje dziewczynę z filmu, która najprawdopodobniej jest jej siostrą bliźniaczką. Dziewczyny całe życie nie miały o sobie pojęcia, a jednak po tylu latach przypadek sprawił, że dowiedziały się o swoim istnieniu. Emma wyrusza do Tucson, żeby spotkać się z siostrą, jednak na miejscu okazuje się, że Sutton zniknęła, a Emma została wmanewrowana w udawanie siostry. I co najlepsze, nikt się nie zorientował, że to nie ta siostra. Dziewczyna musi odnaleźć się w życiu, które należy do kogoś innego, a na dodatek jest tak inne od tego, które do tej pory prowadziła. Oto, jak Emma zostaje wręcz wrzucona w życie, o jakim zawsze marzyła. Tylko czy aby na pewno to jest właśnie to, czego dziewczyna zawsze pragnęła? Po pierwsze, Sutton zniknęła, więc Emma musi się jak najszybciej dowiedzieć, co jej się przydarzyło. Po drugie, im więcej dowiaduje się o siostrze, tym większe ma wątpliwości, czy powinna była tu przyjeżdżać. Okazuje się, że identyczne bliźniaczki są identyczne tylko z wyglądu, bo charakter Sutton pozostawiał wiele do życzenia, dlatego też lista osób, które chciałyby jej zniknięcia jest naprawdę imponująca. Na szczęście Emma jest zdeterminowana i postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się, co przydarzyło się siostrze.

Sara Shepard powinna dostać jakieś wyróżnienie dla autorów, którzy wymyślają najbardziej pokręcone fabuły ;) Doprawdy, już same zasady Gry w Kłamstwa przyprawiają o gęsią skórkę. A kiedy czytam, że autorka pisząc inspirowała się własnymi doświadczeniami ze szkoły średniej to już naprawdę nie wiem, co o tym myśleć ;) Od początku nie miałam wątpliwości, że Tle Lying Game wciągnie mnie równie mocno, jak PLL. To było wręcz oczywiste. I jeśli mam być szczera, to teraz na kolejny tom TLG czekam chyba z większą niecierpliwością niż na PLL. Oby więcej było takich autorów, a dzięki temu przynajmniej coś ciekawego będzie się działo na rynku literatury młodzieżowej.
„Gra w kłamstwa” napisana jest lekkim, młodzieżowym językiem, czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Intryguje też narracja, która prowadzona jest z dwóch perspektyw. Jedna to oczywiście świat widziany oczami Emmy, druga już mniej zwyczajna to Sutton obserwująca poczynania siostry. Przy czym nie jest to zwyczajne obserwowanie, Sutton patrzy z perspektywy ducha. Tak, moi drodzy, już na początku okazuje się, że Sutton nie żyje i jako duch towarzyszy siostrze, tylko obserwując, bo nie jest w stanie w żaden sposób ingerować w wydarzenia. Wprowadzenie wątku paranormalnego to odważne posunięcie, ale jakoś tak się to zgrało z całą resztą, że naprawdę  sensownie wyszło. Więc nie pozostaje mi nic, tylko polecić. Nie tylko młodzieży, bo jak widać po mnie, nie tylko młodzież daje się wkręcić w intrygi pani Shepard ;)

http://otwarte.eu/

poniedziałek, 16 września 2013

Pretty Little Liars. Uwikłane- Sara Shepard

Nie wiem jakim cudem, ale publikując recenzje PLL pominęłam część 9. Przeczytana i napisana sta lat temu, a zalega na dysku od tego czasu. Toteż nadrabiam :)

Tytuł oryginału: Twisted. A Pretty Little Liars Novel
Cykl/Seria: Pretty Little Liars
Tom: 9
Wydawnictwo: Otwarte
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 328
Ocena: 5/6

Po traumatycznych wydarzeniach z poprzedniego tomu dziewczyny wraz z przyjaciółmi wyruszyła na wakacje na Jamajkę, gdzie miały spędzić beztrosko kilka tygodni. Jednak już po ich powrocie dowiadujemy się, że wcale nie było tak sielsko jak by się mogło wydawać. Dowiadujemy się, że podczas tych wakacji coś się wydarzyło, co prawda nie wiemy co, ale możemy się domyślać, że było to coś bardzo złego. Dziewczyny nie chcą o tym mówić, ani nawet myśleć. Czytelnik w trakcie lektury poznaje małe fragmenty, które niczym puzzle układają się w tragiczną całość. A. oczywiście także nie próżnuje i zdaje się robić wszystko, żeby kolejny mroczny sekret naszych bohaterek wyszedł na jaw. Tylko jeśli Ali nie żyje, to kto przesyła  kolejne wiadomości?

Pierwsze, co rzuca się w oczy po rozpoczęciu lektury to wielkie wyrzuty sumienia, które nie opuszczają głównych bohaterek. Możemy się domyślić, że dziewczyny zrobiły coś bardzo złego, a rozważanie co to mogło być tylko wzmaga ciekawość. Jest to bardzo dobry zabieg, bo jednak ciężko utrzymać czytelnika w napięciu niezmiennie przez dziewięć tomów. A jednak pani Shepard nadal się to udaje. Może i seria powinna zakończyć się na ósmej części, ale skoro już autorka postanowiła pociągnąć dalej tę historię, to cieszę się, że nie poczułam się rozczarowana tym, co otrzymałam w „Uwikłanych”. Tylko właśnie, uwikłanych w co? Gwarantuję wam, że kiedy się tego dowiecie włos zjeży wam się na głowie.
Oczywiście poza wątkiem głównym każda z bohaterek boryka się też z własnymi problemami. Radzenie sobie z mroczną przeszłością i nie dającym o sobie zapomnieć A. zdaje się coraz bardziej przerastać nasze bohaterki. Ile jeszcze będą w stanie wytrzymać? Czy ich koszmar kiedyś się skończy? Czy będą miały odwagę przyznać się do wszystkiego, co zrobiły? Na te odpowiedzi przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać, jednak gwarantuję wam, że w międzyczasie spędzicie kilka godzin w niesamowitym napięciu, a na końcu jak zwykle zaniemówicie z wrażenia. Tak to już jest z tą serią, niby to tylko powieść dla młodzieży, niby nic nadzwyczajnego, a jednak ma w sobie coś, co nawet dorosłego czytelnika przyprawia o gęsią skórkę.
Powiewem świeżości jest też nowa bohaterka, która przyjeżdża do Noela na wymianę uczniowską. Namiesza ona w życiu Arii, oj namiesza.

W PLL najbardziej uwielbiam te momenty, w których czytam i ze zdumienia szczęka spada mi na podłogę. A takich momentów nie brakowało i nie brakuje do tej pory. Naprawdę cieszę się, że po raz kolejny się nie zawiodłam na tej serii, bo jednak z każdym kolejnym tomem mam coraz większe obawy, że autorka wyczerpała temat i teraz tylko odcina kupony. A pani Shepard ciągle udowadnia mi, że świetne pomysły nadal jej się nie skończyły. Oby tak dalej!

środa, 7 sierpnia 2013

Pretty Little Liars. Rozpalone - Sara Shepard

Viconia powraca po urlopie. Po dwóch tygodniach lenistwa z dala od cywilizacji, komputera i telefonu. Powiem Wam, że takie zupełne odcięcie od świata to naprawdę świetna sprawa. Zamiast tych podobno niezbędnych do życia urządzeń miałam za to obok Niemęża 24/7. Przyznam, że chętnie spędziłabym tak jeszcze trochę czasu. Powroty z raju do rzeczywistości bywają bolesne, ale niestety nie da się ich uniknąć. Toteż wróciłam, teraz mam milion recenzji do nadrobienia, ale co tam. Przeszczęśliwa jestem, a to powinno mi dać zapasy energii na jakiś czas :)




Tytuł oryginału: Burned. A Pretty Little Liars Novel
Cykl/Seria: Pretty Little Liars
Tom: 12
Wydawnictwo: Otwarte
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2013
Ilość stron: 328
Ocena: 4/6

„Utnij sobie język, zanim język utnie Ci głowę.”
(przysłowie cygańskie)

Za nami już dwunasta część PLL. Przed nami jeszcze kilka. Ktoś może powie, że co za dużo, to niezdrowo. Poniekąd tak jest, ale muszę przyznać, że mimo wszystko nadal czyta się to z przyjemnością i sporym napięciem.

Tym razem zmieniamy scenerię. Akcja z Rosewood przenosi się na statek, którym dziewczyny wypływają w rejs po Karaibach. To ma być zasłużony wypoczynek i błogie lenistwo po ostatnich wydarzeniach. Ale jak się pewnie domyślacie, nie ma tak dobrze. W ten rejs wypływa ktoś jeszcze, ktoś, kto zna wszystkie ich sekrety i wie jak je wykorzystać. Do tego poczucie winy po śmierci Tabithy coraz bardziej wykańcza nasze bohaterki, a przez to łatwiej zapędzić je w kozi róg. Czy tym razem w końcu uda im się odgadnąć kim jest A.?

Odpowiedzi już się pewnie domyślacie i w sumie nie jest to jakaś wielka tajemnica. Chociaż przyznam, że nie pogardziłabym, gdybyśmy w końcu dostali odpowiedź na to nurtujące nas od dwunastu części pytanie. Ale jakoś bardzo narzekać też nie zamierzam. Dopóki Shepard utrzymuje poziom, dopóty z chęcią będę po PLL sięgać. Mogłabym się nawet pokusić o stwierdzenie, że ta część wypadła lepiej niż poprzednia.

Oczywiście dziewczyny jakoś nadal nie potrafią się uczyć na swoich błędach, toteż podejrzewają kolejną osobę o to, że jest A. Co z tego, że już parę razy na takim typowaniu się przejechały. Nie dało im to do myślenia i po raz kolejny bez dokładnego sprawdzenia, albo przynajmniej przypuszczenia, że to tylko A. się nimi bawi, typują winnego i uparcie się tego trzymają. A potem, kiedy okazuje się, że może nie do końca miały rację, to wielkie zaskoczenie z ich strony ;)
Znacie to uczucie, kiedy po zrobieniu czegoś bardzo złego wyrzuty sumienia zżerają Was żywcem, ale mimo wszystko wychodzicie z siebie, żeby nikt się nie dowiedział o tym, co zrobiliście? To teraz pomyślcie, ile takich grzechów mają na sumieniu nasze kłamczuchy. Pozostaje im tylko współczuć. Chociaż… może kiedyś nastanie ten moment, że prawda je wyzwoli? Ale to jeszcze nie teraz. Teraz każda z nich mierzy się ze swoimi demonami, mimo, iż coraz gorzej się z nimi żyje.
Emily niezmiennie jest bardzo naiwna, ale nawet podobał mi się wątek z nią związany. Poznaje na statku pasażerkę na gapę i ich relacje bardzo szybko przechodzą z koleżeńskich na wyższy poziom. Jednak nowa koleżanka okazuje się nie być tym, za kogo się podaje, jak więc widzicie Em jak zwykle nie ma szczęścia w miłości.
Aria za to w ramach konkursu na statku wybiera się na poszukiwanie skarbu. Nie zgadniecie kim okaże się jej partner w tych zawodach. Cóż za ironia losu.
Za to Hanna i Spencer mają ten sam problem, a jest nim Naomi. Hanna mieszka z nią w pokoju i próbuje się na nowo zaprzyjaźnić, a Spencer rywalizuje z nią o względy Reefera.
Oj się będzie działo.
A tak, przy okazji. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie wreszcie dowiemy się, co takiego przydarzyło się Arii na Islandii. Przypuszczam, że wspominanie o tym co chwilę ma wzbudzać apetyt. I może wzbudzało na początku. Po kolejnym tomie, w którym autorka rzuca na ten temat tylko luźne uwagi, zaczyna to być drażniące z lekka.

Zadziwiające jest to, że mimo drobnych niedociągnięć, książki z tej serii niezmiennie wciągają i wywołują dreszczyk emocji. I mimo wszystko chcemy jeszcze. Mam tylko szczerą nadzieję, że Pani Shepard nie przedobrzy i zakończy serię zanim jej poziom zacznie lecieć w dół na łeb na szyję.
Polecam gorąco!