Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2014

Grzech jest kobietą – Ewa Wołkanowska-Kołodziej

Wydawnictwo: Dom Wydawniczy PWN
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 264
Ocena: 4.5/6

Po książkach „Odwaga jest kobietą” oraz „Walka jest kobietą” nadszedł czas na przedstawienie kobiet od tej drugiej, mroczniejszej strony. „Grzech jest kobietą” to zbiór reportaży zebranych przez Ewę Wołkanowską-Kołodziej. O napisanie tych tekstów poprosiła ona dwunastu mężczyzn, bo któż inny potrafiłby lepiej przedstawić kobiece grzechy.

Ta książka to dwanaście chwytających za serce historii o kobietach nieidealnych. Kto by pomyślał, że mężczyźni z taką dbałością o szczegóły będą potrafili przedstawić nasze mniejsze lub większe słabości i błędy. O ile nie jestem zwolenniczką krótkiej formy, to tutaj nie miałam żadnych wątpliwości. Od początku wiedziałam, że jest to książka, którą powinnam przeczytać i się nie zawiodę. Zresztą, wystarczy spojrzeć na listę autorów reportaży i już wiadomo, że jest to coś, co trzeba przeczytać.
Mną najbardziej wstrząsnęły trzy historie „Trochę potęgi” Marka Łuszczyny. Opowiada o Agnieszcze, która wyjeżdża z ukochanym i dziećmi do Pakistanu, aby zamieszkać z jego rodziną. Dopiero tam poznaje prawdziwe oblicze męża i dowiaduje się co to piekło.
Kolejne „Dwaj rycerze i kobieta z tupetem” Daniela Flisa opowiada o apodyktycznej matce, od której syn uciekł jak najdalej, a jednak to nie wystarcza, żeby uwolnić się od jej „władzy”. Trzecie to  „Szalik jest teraz podstawą Twojego życia” o kobietach, które zdecydowały się oddać swoje schorowane matki do domu opieki, oczywiście lokalna społeczność, która nie zna szczegółów takiej a nie innej decyzji bardzo szybko ocenia takie zachowania. Okazuje się, że nawet u księdza spowiednika próżno szukać zrozumienia.

Te trzy wzbudziły we mnie największe emocje, jednak równie dobrze mogłabym tutaj wymienić wszystkie z góry na dół. Grzech w tej książce ma naprawdę różne twarze, sami ocenicie, na ile grzeszne jest postępowanie każdej z bohaterek.
„Historie kobiet nieidealnych, które zrobiły coś, czego robić się nie powinno”. I to jest naprawdę idealne podsumowanie tej antologii. Chwilami odzywa się w nas wewnętrzny sprzeciw na wybory i postępowania bohaterek, denerwujemy się i zastanawiamy jak tak można. Ale tak naprawdę żadna z nas nie wie, jak zachowałaby się w danej sytuacji, dopóki się w takiej nie znajdzie. A kto wie, czy przypadkiem nie zachowałybyśmy się dokładnie tak samo, jak opisane bohaterki.
Świetnie napisane, skłaniające do głębszych refleksji, po prostu trzeba przeczytać!
http://www.dwpwn.pl/

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Dom nad rzeką Loes – Mateusz Janiszewski

Cykl/Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 160
Ocena: 4.5/6

Zawsze kiedy sięgam po tego typu książki dociera do mnie, jak mało wiem o tym świecie. Nie inaczej było tym razem.
Timor Wschodni, państwo na wyspie Timor, leżącej na północ od Australii. Jedno z najbiedniejszych państw na świecie. Lata okupacji sprawiły, że w Timorze ciężko się żyje do dziś, mimo, iż od kilkunastu lat jest niepodległy. Rząd ciągle skłania się ku byłym okupantom, ONZ i organizacje humanitarne nie bardzo sobie radzą z niesieniem pomocy. I w to właśnie miejsce trafia Mateusz Janiszewski, człowiek orkiestra. Zajmuje się chirurgią urazową, pisaniem, tłumaczeniem, bieganiem, nurkowaniem, podróżami i tak dalej. Na Timor trafił jako wolontariusz i dzięki temu powstała ta książka.

Autorowi świetnie udało się przedstawić życie na wyspie. I nie chodzi tu tylko o całe zło i niesprawiedliwość, które spotykają mieszkańców. Chodzi o ludzi, patrzymy na nich oczami autora i czasem aż ciężko uwierzyć w to, co widzimy. Czasem serce się kraje, czasem podnosi ciśnienie. To takie miejsce, gdzie człowieka spotyka niewiele radości. Gdzieś po drodze rodzi się też ogromny podziw dla autora i innych wolontariuszy którzy mają odwagę zostawić swój cywilizowany, naszpikowany technologią i nowinkami medycznymi świat i wyruszyć nieść pomoc tam, gdzie nadal choroby leczy się modłami, zamiast pójść do lekarza.

Nie jest to łatwa książka, ale bez wątpienia warto po nią sięgnąć. Dla poszerzenia horyzontów lub choćby dla chwili refleksji. A wierzcie mi, że do refleksji autor skłania niemal na każdej stronie. Ukazuje nam kraj, gdzie do wywołania zamieszek wystarczy sekunda, jeśli będzie trzeba. Uświadamia nam, co to przemysł humanitarny (nie mylić z pomocą humanitarną). Ale pokazuje też niesamowitych ludzi, takich jak Dan Murphy, którzy są zainteresowani tylko i wyłącznie niesieniem pomocy i są w stanie naprawdę się poświęcać, żeby zrealizować cel.

To jedna z tych książek, które po prostu trzeba przeczytać. Mała, niepozorna, z sielskim obrazkiem na okładce. A tak wiele ze sobą niesie!

http://czarne.com.pl/

niedziela, 23 marca 2014

Czerwony rynek. Na tropie handlarzy organów, złodziei kości, producentów krwi i porywaczy dzieci – Scott Carney

Tytuł oryginału: The Red Market: On the Trail of the World's Organ Brokers, Bone Thieves, Blood Farmers, and Child Traffickers
Cykl/Seria: Reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 240
Ocena: 5/6

Ta książka zaciekawiła mnie od chwili, kiedy zobaczyłam okładkę. Potem przeczytałam tytuł, opis i już miałam sto procent pewności, że muszę to przeczytać.

Czy zastanawialiście się kiedyś ile warte jest Wasze ciało? I chodzi mi tu o wartość materialną. Ile warte są Wasze nerki, wątroba, serce, rogówki, skóra, krew, kości, generalnie każdy najmniejszy skrawek, który może się przydać innym. Powiem Wam, że gdybyście się tak podliczyli, to bylibyście pod wrażeniem sumki, jaka by Wam wyszła. Zabrzmiało zbyt przedmiotowo? Cóż, o to chodziło. Carney chciał nam pokazać, że są ludzie na tym świecie, który ludzkie ciało właśnie tak traktują, jak zbiór tkanek i części zamiennych, który można rozebrać na kawałki i sprzedać każdy tam, gdzie akurat jest zapotrzebowanie.

Straszna jest to książka, a jednocześnie przeokropnie fascynująca. Przyznam szczerze, że zdarzało mi się zapomnieć o tym, że czytam reportaż. A może podświadomie chciałam o tym zapomnieć. Momentami wkręcałam się jak w najlepszy kryminał. Ale w końcu wracała świadomość, że to jednak samo życie i na powrót zaczynały się we mnie kotłować emocje. Od zdumienia, przez niedowierzanie, aż po wewnętrzny sprzeciw i odrazę. Po raz kolejny nie mogę się nadziwić ile zła są w stanie wyrządzić ludzie dla pieniędzy. Wykradanie zwłok z grobów, żeby zdobyć kości na szkielety anatomiczne sprzedawane uniwersytetom. Ludzie sprzedający nerki za kilka tysięcy dolarów, bo w Indiach to majątek. Zabijanie więźniów dla organów, bo przecież za nimi nikt nie będzie płakał. Porywanie dzieci, żeby potem sprzedać je jako biedne, porzucone sieroty do innych krajów. Handel komórkami jajowymi i macierzystymi, matki zastępcze, które też traktowane są jak przedmiot. Farmy krwi, gdzie ludzie są trzymani dopóty, dopóki da się z nich wyssać choć jedną kroplę. Ludzie, którzy żyją z tego, że firmy farmaceutyczne płacą im za testowanie nowych leków. Nawet nasze włosy są na sprzedaż i osiągają dość pokaźne sumki.

Przerażające jest to, że tak naprawdę mało kto o tym myśli. I co byście zrobili, gdyby ktoś Wam bliski potrzebował przeszczepu organu, a akurat można by było kupić taki z odległego kraju po przystępnej cenie. Czy zastanawialibyście się nad tym, czy przypadkiem nie pochodzi on od zamordowanego dla tego organu więźnia? Wątpię. Dla naszych bliskich jesteśmy w stanie zrobić wszystko, więc takie dylematy spychamy gdzieś daleko w podświadomość, ważne, że jest organ do przeszczepu i są szanse na wyzdrowienie.
Przerażające jest też to, że są miejsca, w których jeśli tak po prostu znikniesz, to nikogo to nie zdziwi, nie zaniepokoi i nie obejdzie. Ten reportaż jest momentami straszniejszy niż najgorszy horror. Kiedy uświadamia nam, że takie rzeczy dzieją się od dawna i dziać się będą budzi w nas tyle emocji, że ciężko je uporządkować, ale mimo wszystko od książki nie da się oderwać. To jedna z tych książek, gdzie „jeszcze tylko jeden rozdział i idę spać” a potem przychodzicie do pracy po trzech godzinach snu. Wstrząsająca, bardzo dobrze napisana i skłaniająca do wielu refleksji. Najważniejsza jest chyba ta, że uświadamia nam pewien fakt. A mianowicie – pieniądze sprawiają, że znikają uczucia wyższe, znika człowieczeństwo. Ludzkie ciało zmienia się w zwyczajną górę mięsa, które można poporcjować i bardzo dobrze na tym zarobić. Mając na to nieme przyzwolenie władz kraju i przemysłu medycznego. Nic nie wskazuje na to, żeby coś miało się na tym polu zmienić. Zachęcam do przeczytania, naprawdę warto.

http://czarne.com.pl/