Tytuł
oryginału: Reckless. Steinernes Fleisch
Cykl/Seria:
Reckless
Tom: 1
Wydawnictwo:
Egmont
Oprawa:
miękka
Rok wydania:
2012
Ilość stron:
352
Ocena: 5/6
Jaki byłby
świat po drugiej stronie lustra, gdyby istniał? Jakub Reckless przekonuje się o
tym na własnej skórze, kiedy przez przypadek odkrywa, że lustro w gabinecie
zaginionego ojca to w rzeczywistości drzwi do innego świata. Z biegiem lat
zaczyna spędzać w tym drugim świecie coraz więcej czasu, pozostawiając matkę i
brata w nieświadomości. Ten drugi świat jest pełen tajemnic i skarbów, które
tylko czekają, żeby je odnaleźć. Tam Jakub czuje się lepiej. Jednak pewnego
dnia popełnia błąd. Nie zachowuje należytej ostrożności i Will podąża za nim
przez lustro. Zraniony przez Czarną Nimfę zaczyna zamieniać się w kamień, a
Jakub gotowy jest dokonać niemożliwego, żeby ten proces odwrócić. Wyruszają
więc w poszukiwaniu ratunku dla Willa, za towarzystwo mając wieloletnią
przyjaciółkę Jakuba, Lisicę, oraz narzeczoną Willa, Klarę. To będzie
najniebezpieczniejsza wyprawa jakiej podjął się w tym świecie, ale też mająca
dla niego największe znaczenie.
Cornelia
Funke urzekła mnie swoją „Atramentową Trylogią”, więc kiedy zobaczyłam jej nową
powieść koniecznie musiałam ją przeczytać. I oczywiście, nie zawiodłam się.
Fakt, może i powtórzony schemat, może i rozwiązania niezbyt oryginalne.
Jednak w swojej twórczości Funke ma coś
takiego, że czytelnik już po kilku stronach zostaje pochłonięty i wciągnięty do
świata bohaterów i nie może się z niego wyrwać, dopóki nie przeczyta ostatniej
strony. Świat, który pokazuje nam Jakub jest tak fascynujący, że aż chciałoby
się go zobaczyć na własne oczy. Autorka wykorzystując znane wszystkim historie,
stworzyła coś swojego, niepowtarzalnego. Bo oto trafiamy do wieży, w której
wiecznym snem śpi Śpiąca Królewna, wspinamy się po włosie Roszpunki, czy
słuchamy o samonakrywającym się stoliczku. Dużo mamy tutaj odniesień do baśni i
bajek, które każdy zna. A przy tym Funke dopisuje swoje własne postaci, które rządzą
tym światem. Ciekawy to zabieg, bo czytelnik może się poczuć, jakby naprawdę
trafił do świata baśni znanego z dzieciństwa, tylko teraz może spojrzeć na
niego swoim dorosłym okiem, i zobaczyć, że nie wszystko tam jest takie piękne,
jak w historiach opowiadanych nam w dzieciństwie przez rodziców.
Kolejną
wielką zaletą w powieściach autorki jest jej styl. Niezwykle barwny język i
bardzo plastyczne opisy w połączeniu z ilustracjami tworzonymi przez samą Funke
dają niesamowite wrażenia z lektury i cudownie pobudzają wyobraźnię. Dzięki
temu książkę czyta się błyskawicznie, a dodatkowo zżerani przez ciekawość czy
uda się uratować Willa nie jesteśmy stanie odłożyć książki choćby na chwilę.
Jeśli już
mowa o ilustracjach, to warto również dodać, że już sama oprawa graficzna
książki przyciąga jak magnes. Wydawnictwo naprawdę się postarało i pod tym
względem nie można mu nic zarzucić.
Szczerze
polecam! Lektura obowiązkowa dla każdego fana twórczości Funke. Jeśli ktoś
jeszcze tym fanem nie jest, a lubi magiczne historie o magicznych krainach, to
gwarantuję, że po przeczytaniu „Kamiennego ciała” fanem zostanie. Niezależnie
od wieku i płci. Więc jeśli jesteście gotowi wybrać się do świata po drugiej
stronie lustra – zapraszam! Tylko dobrze się zastanówcie, bo co będzie, jeśli
przejdziecie przez lustro i nie będziecie chcieli wracać?
Książkę otrzymałam do recenzji od wydawnictwa
