Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Initium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Initium. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 grudnia 2011

Anima Vilis - Krzysztof T. Dąbrowski

Wydawnictwo: Initium
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 336
Ocena: 3.5/6

Niezbyt często zabieram się za zbiory opowiadań, a to dlatego, że zazwyczaj trzeba przekopać się przez kilka słabych i kilka średnich, żeby znaleźć ze dwa dobre. A to odbiera trochę przyjemności z czytania niestety. Z „Anima Vilis” wiązałam jednak większe nadzieje. Dawno nie czytałam czegoś, co podczas lektury wywołałoby dreszcz na plecach, dlatego stwierdziłam, że opowiadania grozy to coś, czego mi akurat potrzeba. Zachęcona opisem na okładce zaczęłam  czytać i, no cóż… żadnych dreszczy nie było.
Nie wiem, może to mnie trudno przestraszyć, ale naprawdę - mimo, że niektóre opowiadania naprawdę mnie zainteresowały – większych emocji we mnie nie wzbudziły. A że bardzo na to liczyłam, to jednak poczułam się trochę rozczarowana. Dobrze, że przynajmniej mamy tutaj sporą różnorodność, dzięki temu każdy może coś dla siebie znaleźć. Autor przedstawi nam różne straszydła, od pustynnego zombie, poprzez demonicznego Świętego Mikołaja, kosmitów, aż do wiedźmy i słowiańskich demonów. Jeśli o mnie chodzi, to najbardziej spodobały mi się te z motywem reinkarnacji i czarami.  I tu pragnę zaznaczyć, że właśnie dlatego chciałam zapoznać się z tym zbiorem opowiadań. Bardzo lubię wiedźmy, demony i czary doprawione czarnym humorem i cynizmem. Tylko właśnie ja tego obiecanego humoru jakoś nie widziałam, groza też gdzieś się rozmyła przy nadmiernym przeciąganiu niektórych wątków. A szkoda, bo pomysły na te historie autor miał naprawdę świetne, tylko przy wykonaniu skupił się chyba na niewłaściwych rzeczach. Przydługie wstępy i przeciąganie wątków, które właściwie niczego nie wnosiły do historii sprawiło, że momentami było trochę nudnawo.

Najciekawsze w książce są cztery opowiadania, które są ze sobą połączone fabularnie.  Tytułowe „Anima Vilis”, „Przeznaczenie znajdzie drogę”, „Biwak” i „Losu dopełnienie” naprawdę mi się podobały. I mimo, że nadal nie wiało mi grozą, to naprawdę dobrze się czytało. Świetnym pomysłem było wykorzystanie słowiańskich wierzeń i mitologii. No i lasu. Mroczny, ciemny las, który skrywa wiele tajemnic to jednak świetne tło dla horroru.
Ciągle jednak nie mogę pozbyć się wrażenia, że gdyby autor z tych czterech opowiadań stworzył powieść, dużo lepiej by się to prezentowało niż krótka forma.

Podsumowując. Nie mogę powiedzieć, że te opowiadania są złe, ale niestety nie mogę też powiedzieć, że są świetne. A to nam daje po prostu średni zbiór, gdzie jak zwykle są opowiadania dobre i są te słabsze. Jednak największą wadą w tym wszystkim jest brak tej grozy, której przecież czytelnik najbardziej oczekuje. Ale jak już wspomniałam, może to mnie tak ciężko przestraszyć. Może ktoś inny faktycznie miałby ciarki na plecach i bał się zasnąć. Cóż, sami musicie to ocenić. Jeśli ktoś ma ochotę na spotkanie z kosmitami, albo kradnącą ciała wiedźmą – zapraszam serdecznie.

Książkę mogłam przeczytać dzięki uprzejmości portalu Sztukater i wydawnictwa Initium.